We wspomnieniach z okazji 80-lecia PKS w Polsce zaglądamy dzisiaj w dzieje autobusów Sanos. Autobusy te odgrywały kluczową rolę w historii polskich przewozów pasażerskich. W latach 70. i 80. były symbolem komfortu, niezawodności i wysokiej jakości, którą doceniali zarówno kierowcy, jak i pasażerowie.
Pierwsze SANOS-y trafiły do Polski na początku lat 70. dzięki umowie między Pol-Mot a jugosłowiańskim producentem FAP Sanos. W latach 1973-1975 PKS zamówił aż 1400 sztuk tych autobusów. To był prawdziwy przełom – autobusy te wyróżniały się eleganckim wnętrzem, cichszą jazdą, zagłówkami z ochraniaczami, lampkami i komfortem na najwyższym poziomie. Wielu kierowców wspomina je jako "poduszkowce" — ze względu na poduszki powietrzne i wysoką jakość jazdy. Autobusy były ciche, można było w nich słuchać radia, miały też mikrofon do komunikacji z pasażerami. Sanosy były też ciepłe, miały z przodu nagrzewnicę Tajfun z dwoma wentylatorami.
Pierwsza dostawa, już w 1973 roku liczyła 600 autobusów, w kolejnych latach PKS otrzymywał po 700 sztuk i wszystkie trafiły na linie. PKS Warszawa jako pierwszy w Zjednoczeniu PKS otrzymał Sanosy i używał ich do komunikacji dalekobieżnej. W 70. i 80. latach Sanosy obsługiwały najdłuższe i najbardziej wymagające trasy – nawet do Kołobrzegu czy Hrubieszowa.
Sanosy to nie tylko komfort, ale także niezawodność. Kierowcy pokonywali nimi setki tysięcy kilometrów rocznie, a autobusy te służyły przez wiele lat bez poważnych awarii. Ich silnik umieszczony z tyłu wysokoprężny 6-cylindrowiec o mocy 190 KM, zapewniał moc i stabilność na trasach dalekobieżnych.
Jednak, jak to zwykle bywa w historii, zmiany ustrojowe i problemy z dostępnością części spowodowały, że Sanos powoli odchodził na margines. Zastępowano je nowocześniejszymi modelami, takimi jak Scanie, Volva czy Mercedesy, choć dla wielu kierowców i pasażerów Sanos pozostaje symbolem złotej ery polskiego transportu.






